Depresja – epidemia XXI wieku?

Nasze Zdrowie II
Dodatek promocyjno-reklamowy do RZECZPOSPOLITEJ.
nr 140 (6823) 17 czerwca 2004 r.

Depresja – epidemia XXI wieku?

Na całym świecie ponad sto milionów ludzi choruje na depresję. W Polsce przez ostatnie cztery lata liczba zarejestrowanych przypadków depresji i nerwic wzrosła o 235 procent. Dane te wyglądają alarmująco.

„To prawda, te dane są poruszające, coraz więcej ludzi nie daje sobie rady z obciążeniami psychicznymi. Uważa się nawet, że depresja należy do epidemii XXI wieku. Trzeba jednak pamiętać, że mówimy o zarejestrowanych przypadkach depresji. Wspomniane liczby mogą raczej świadczyć o tym, że lekarze coraz skuteczniej potrafią wykrywać stany depresyjne. Także świadomość naszego społeczeństwa wzrasta dzięki różnego rodzaju akcjom medialnym, programom edukacyjnym, wspieranym aktywnie przez niektóre firmy farmaceutyczne, takie jak przodująca w tej dziedzinie firma Servier. Ludzie częściej dostrzegają u siebie lub u swoich bliskich depresję. Dlatego do lekarzy zgłasza się coraz więcej chorych z zaburzeniami psychicznymi. Uważam jednak, że jest to jedynie wierzchołek góry lodowej. W zdecydowanej większości do osób cierpiących na depresję nie możemy dotrzeć albo raczej – one nie docierają do nas” – mówi dr n. med. Marcin Wojnar, lekarz psychiatra, adiunkt Katedry i Kliniki Psychiatrycznej Akademii Medycznej w Warszawie i ordynator Oddziału Psychiatrycznego i Psychoz Alkoholowych Szpitala Nowowiejskiego w Warszawie.

Istotnie, temat depresji jest dziś coraz częściej podejmowany w prasie, radiu i telewizji. Jest także tematem powracającym w rozmowach osób, które poprzez własne doświadczenia zetknęły się z depresją. A jak wygląda ten problem od strony danych epidemiologicznych? Dane epidemiologiczne wskazują, że wśród wszystkich chorych korzystających z usług lekarzy ogólnych 20-33% to pacjenci z zaburzeniami dotyczącymi zdrowia psychicznego, a według niektórych autorów nawet 40-50% pacjentów także ma takie problemy. Jednocześnie stwierdza się, że lekarze podstawowej opieki zdrowotnej (POZ) rozpoznają zaburzenia psychiczne jedynie u 2,5-4,9% zgłaszających się po pomoc. Wśród pacjentów odwiedzających lekarzy ogólnych przeważają przypadki zaburzeń niepsychotycznych, najczęściej takich jak depresja i zaburzenia lękowe.

Najpełniejszą odpowiedź na pytania o zakres i charakter współwystępowania depresji i zaburzeń lękowych u chorych w podstawowej opiece zdrowotnej dają prace powstałe w ramach raportu Światowej Organizacji Zdrowia (WHO, World Health Organization) Psychological Problems in General Health Care. Badania te przeprowadzono u 26422 pacjentów POZ w 15 ośrodkach na świecie. Wykazano, że według kryteriów 10 wersji Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób ICD-10 u około 25% pacjentów podstawowej opieki zdrowotnej występowały rozpoznawalne zaburzenia psychiczne. Wśród nich najpowszechniejsze były zaburzenia depresyjne. Depresja jest dziś jednym z najczęstszych problemów zdrowotnych stwierdzanych w praktyce ogólnej. Rozpowszechnienie zaburzeń depresyjnych wynosi 6-17% i szacunkowo jest większe niż w przypadku nadciśnienia tętniczego (5,8%). Jednakże depresja rozpoznawana jest przez lekarzy pierwszego kontaktu co najwyżej w połowie przypadków. Trudności w rozpoznaniu zaburzeń depresyjnych powodują opóźnienie podjęcia właściwego leczenia. Osoby z depresją dość późno trafiają do psychiatry: 84% pacjentów dopiero po pół roku trwania choroby, 69% – później niż po 2 latach, a 30% – aż po 5 latach. Problemy związane z diagnozowaniem zaburzeń psychicznych wynikają również z postaw pacjentów. Stwierdzono, że w grupie chorych z podstawowej opieki zdrowotnej, u których częstość objawów depresji mających znaczenie kliniczne wynosiła 20,9%, tylko 1,2% wymieniło depresję jako powód zgłoszenia się do lekarza. Wynika to z faktu, że chorzy niechętnie ujawniają objawy zaburzeń psychicznych w obawie przed etykietką „chorego psychicznie”. Częściej odnoszą swoje dolegliwości do problemów natury somatycznej.

Wobec powyższych danych oraz skali problemu wydaje się bardzo istotne prowadzenie regularnych badań dotyczących rozpowszechnienia zaburzeń depresyjnych.

Pierwszym tego typu badaniem w Polsce było przeprowadzone w 2000 roku „Badanie rozpowszechnienia zaburzeń depresyjnych wśród pacjentów zgłaszających się do lekarzy rodzinnych” koordynowane przez dr. n. med. Marcina Wojnara przy wsparciu firmy Servier Polska.

Głównym celem badania była ocena częstości depresji wśród osób zgłaszających się do lekarzy rodzinnych w Polsce, a celem dodatkowym – ocena możliwości prowadzenia badań przesiewowych i rozpoznawania depresji przez lekarzy rodzinnych. Było to wieloośrodkowe badanie populacyjne o zasięgu ogólnopolskim, w którym wzięło udział 155 lekarzy rodzinnych oraz 43 lekarzy psychiatrów. W każdym ośrodku lekarz rodzinny włączył do badania 20 kolejno zgłaszających się po poradę pacjentów. Łącznie w badaniu uczestniczyło 3027 chorych.

Na podstawie powyższych badań wykazano, że 20,5% pacjentów zgłaszających się do lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej cierpi na depresję. Można zatem przypuszczać, że w Polsce co piąty chory trafiający do lekarza POZ choruje na depresję. Warto podkreślić, iż jest to dość wysoki odsetek. W badaniach prowadzonych przez WHO zaburzenia depresyjne potwierdzono u 12,5% pacjentów lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej. Różnice w wynikach polskich i WHO mogą być spowodowane tym, że osoby cierpiące na depresję w Polsce rzadziej niż w krajach zachodnich decydują się na wizytę u psychiatry, a częściej poszukują pomocy u lekarzy rodzinnych. Warto pamiętać także, że uzyskane wyniki w naszym kraju mają charakter wstępny i są to dane szacunkowe, gdyż połowa pacjentów skierowanych na konsultację psychiatryczną weryfikującą rozpoznanie nie dotarła do lekarzy psychiatrów. Można podejrzewać, że jedynie osoby bardziej cierpiące z powodu depresji zdecydowały się na wizytę u specjalisty. Przeprowadzone badania pokazały także, że lekarze POZ w Polsce mogą skutecznie prowadzić badania przesiewowe w kierunku depresji oraz trafnie diagnozować prawie połowę tej grupy chorych. „Łagodne i umiarkowanie nasilone stany depresyjne mogą być z powodzeniem leczone przez lekarzy ogólnych. Jeżeli byśmy mogli podzielić się wiedzą o depresji nie tylko ze studentami medycyny, ale także z kolegami, którzy pracują w gabinetach podstawowej opieki zdrowotnej czy poradniach rodzinnych i pomóc im przygotować się do rozpoznawania depresji, to większość łagodnych przypadków depresji mogliby bezpiecznie leczyć w swoich gabinetach. Przy głębokich stanach depresyjnych (z takimi objawami jak: nasilone myśli samobójcze, znaczne spowolnienie psychoruchowe, duża utrata masy ciała) chorzy powinni być kierowani na konsultacje do psychiatry, a nawet bezpośrednio do szpitala psychiatrycznego” – mówi dr Marcin Wojnar.

Innym, bardzo ważnym aspektem oprócz właściwego rozpoznania depresji jest także sprawa kosztów jej leczenia. W 2002 roku Katedra i Klinika Psychiatrii AM we Wrocławiu przy wsparciu firmy Servier Polska przeprowadziła badania farmakoekonomiczne dotyczące prospektywnej oceny przebiegu depresji i jej nawrotów. Badacze ocenili następstwa kliniczne, społeczne i ekonomiczne porównując koszty związane z pierwszym, drugim i trzecim lub kolejnym epizodem depresji. Okazało się, iż średnie koszty leczenia (medyczne koszty bezpośrednie, tj. hospitalizacje, konsultacje lekarskie, leczenie niefarmakologiczne, leczenie farmakologiczne, badania laboratoryjne, diagnostyka) jednego pacjenta z pierwszym epizodem depresji w trakcie 6 miesięcy wyniosły 1855 PLN i były ponad 2 razy niższe od średnich kosztów leczenia pacjenta z trzecim i kolejnym epizodem – 3849 PLN.

Analiza struktury kosztów całkowitych wykazała natomiast, że najlepszym sposobem na zmniejszenie kosztów depresji jest zwiększenie wydatków na jej skuteczne leczenie. Pozwoliłoby to zasadniczo zredukować tzw. koszty pośrednie (tj. te koszty, które wynikają z niepełnosprawności osoby chorującej na depresję, np. nieobecności w pracy), które stanowią 71% kosztów całkowitych. Jak wykazało badanie, leczenie drugiego i trzeciego epizodu depresji jest 2-krotnie droższe od leczenia pierwszego epizodu depresji, tak więc bardzo istotne jest wdrożenie od samego początku leczenia skutecznego i dobrze tolerowanego przez chorego.

Rosnące koszty całkowite kolejnych epizodów depresji dodają więc do argumentów etycznych argumenty ekonomiczne, wskazujące na potrzebę wczesnego rozpoznawania i leczenia depresji, ze szczególnym uwzględnieniem leczenia zapobiegającego nawrotom choroby.

AM